W końcu ubiegłego roku w „Nowych książkach", miesięczniku prezentującym to, co na rynku księgarskim warte uwagi, ukazała się recenzja książki „Kapitalista, pacyfista, filantrop. Jan Bloch (1836 – 1902), pióra Przemysława Trzeciaka. Autora zafascynowały jednak nie tyle walory tej publikacji, którym poświęca końcowe partie swej recenzji, co sama postać jej bohatera. Jan Bloch, co podkreślają niemal wszyscy egzegeci jego życia i działalności, był bowiem postacią, zasługującą ze wszech miar na zainteresowanie badaczy i komentatorów zagadnień inicjacji i rozwoju kapitalizmu w Polsce i w Rosji oraz ważnego nurtu politycznego, jakim był europejski i amerykański pacyfizm. Biografia Blocha pełna jest zaskakujących wydarzeń i zwrotów: oto syn niezbyt zamożnego radomskiego farbiarza tkanin, a potem goniec w bankowym kantorze w Warszawie i oficjalista w ziemiańskim majątku na Podolu wyrósł na najwybitniejszego (obok Kronenberga) przedstawiciela rodzącego się kapitalizmu w Królestwie, „króla kolei", jak go nazywano, bankiera, znawcę sztuki i filantropa. Zapewne zapamiętał początki swojej kariery, bo wspomaganiu ubogich, tworzeniu instytucji edukacyjnych, placówek opieki społecznej, poświęcił znaczną część swego życia i pieniędzy. Nie miał akademickiego wykształcenia, współcześni powątpiewali, czy ukończył nawet gimnazjum realne, a został autorem nagrodzonych na wystawie światowej w Paryżu książek o finansach Rosji oraz o kolejach Królestwa Polskiego i Cesarstwa Rosyjskiego. Sławę międzynarodową przyniosło mu jednak dzieło, nazywane „biblią pacyfizmu", 6-tomowa książka „Przyszła wojna pod względem technicznym, ekonomicznym i politycznym", wydana w 1898 roku, która wniosła swój wkład w proces kształtowania się ładu międzynarodowego i wysiłków na rzecz pokojowego rozstrzygania sporów. Miała też znaczenie dla zmaterializowania idei organizacji I Konferencji Pokojowej w Hadze w 1899 roku. Ta książka, podobnie jak aktywna działalność w ruchu pacyfistycznym, stanowiły podstawę wysunięcia jego kandydatury do Pokojowej Nagrody Nobla; niestety, Bloch zmarł przed rozstrzygnięciem tej edycji, a jak wiadomo, regulamin pozwala na przyznawanie tej nagrody tylko żyjącym. W Polsce jego działalność nie cieszyła się ani zainteresowaniem, ani uznaniem, z powodów, które starają się wyjaśnić autorzy pracy zbiorowej pod redakcją Andrzeja Żora.
„Można się dziwić, że żaden z polskich filmowców nie podjął tego tematu – pisze Przemysław Trzeciak – fascynująca osobowość, wywołująca skrajne emocje i konflikty, niezwykle barwny życiorys (od biednego gońca w kantorze bankowym do rzutkiego inwestora i milionera przyjmowanego na dworach i w gabinetach władców ówczesnej Europy), bogata, wyjątkowa działalność w ciekawych czasach drugiej połowy XIX wieku". Myśl o nakręceniu filmu poświęconego Blochowi nie jest nowa, pisali o tym i Aleksander Bocheński, i Stefan Bratkowski, i kilku innych badaczy. Dobrze, że w ostatnich latach ukazało się kilka opracowań poświęconych Blochowi. Razem z proponowanym filmem (a postać autora „Przyszłej wojny... w pełni na film zasługuje) stanowiłyby intelektualną i emocjonalną przeciwwagę do militarno – martyrologicznego postrzegania polskiej historii.